Opowiem Wam pewną historię:
pewnego razu zobaczyłam na Instagramie swatche kilku lakierów Butter London. Pomyślałam "Wow, są piękne, a te buteleczki! Takie eleganckie! Chcę wypróbować któryś z tych lakierów!". Więc wygooglowałam tę firmę... i zobaczyłam cenę. 76zł, naprawdę?! Nie ma opcji żebym kiedykolwiek kupiła tak drogi lakier! Później zapomniałam o tej firmie, na dość długo. Ale PÓŹNIEJ któregoś dnia odkryłam coś, co powinnam była odkryć o wiele, wiele wcześniej - w TK MAXX'ie mają lakiery do paznokci, jak mogłam wcześniej o tym nie wiedzieć?! Tak więc znalazłam tam parę lakierów Butter London i kupiłam sobie
Dosh za niecałe 20zł. Były tam też lakiery O.P.I., ale wszystkie w tym samym kolorze - uroczym odcieniu kupy - więc na razie im podziękowałam.
Here's a story:
once upon a time I saw some swatches of Butter London polishes on Instagram. I thought "Wow, they're beautiful, and these bottles! So elegant! I want one to try one of these!". So I googled the brand... and saw the price. $18.00, are you kidding me?! No way I'm ever going to buy it! And then I forgot about this brand, for quite a long time. And THEN one day I discovered something I should have discovered much, much sooner - they have nail polishes in TK MAXX, how did I not know it before?! So I found some Butter London polishes there and got myself Dosh for about $5. There were also O.P.I. polishes but they were all in the same colour - in a lovely shade of poop - so I said no to them for now.